Strona główna
Aktualności
Regulamin Klubu
Ceryfikat
Sylwetki hodowców
Nasi seniorzy
Hodowane odmiany
Cele Klubu
Materiał do dyskusji
Wzorzec
Kolory
Regulamin wystaw
Nasze zebrania
Nasze wystawy
Linki
Nasz baner
Mapa strony


Wielkość liter:A A A A



Tomek Strzelkowski



     Wszystko zaczęło się gdy miałem około siedmiu lat, niemal każdy weekend spędzałem u dziadków, no i każde wakacje też. Tam też zakochałem się w hodowli zwierząt. Początkowo miałem swoje króliki a nawet cielaczki. Szybko jednak najbardziej moje emocje skierowały się w kierunku gołębi i w ogóle ptaków. Cała rodzina sugerowała, abym kształcił się dalej w kierunku rolnym a najbardziej zootechnicznym. Tak też się stało. Technikum Hodowli Zwierząt w Rusocinie a później studia na Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie /kto wie, czy to wszystko nie przez gołębie/. Odległości niestety nie pozwały mi zajmować się hodowlą. Po studiach i wojsku założyłem własną firmę i znów na gołębie nie było czasu. Gdy jednak życie trochę zwolniło, natychmiast wróciłem do gołębi /do związku wstąpiłem 2 kwietnia 2005 - dzień śmierci JP II/.

     Rozpocząłem od listonoszy i brodawczaka polskiego. Dość szybko rozstałem się z listonoszem a jego miejsce zajęły: gdański wysokolotny - sokół gdański i sroka krakowska. Brodawczaki mam w barwach niebieski i płowy, gdańskiego sokoła mam w barwach żółty, czarny a od niedawna także mazery i szymle, sroki krakowskie mam żółte i czarne.

     Stado podstawowe to 6 par brodawczaków, 6 par srok krakowskich i 25 par sokołów. Nie mam jakiś celów hodowlanych. Uwielbiam patrzeć na ptaki, zwłaszcza jak pojawiają się na moim tarasie a często siadają na moich barkach. Jak są w powietrzu, tracę poczucie czasu.. Chcę podnosić jakość stada /swoją wiedzę też/, a w zderzeniu z kolegami hodowcami, chcę być partnerem do rozmów, w nie takiej łatwej sprawie, jaką jest hodowla gołębi.

     Długo się zastanawiałem gdy otrzymałem propozycję objęcia funkcji Przewodniczącego Klubu. Zostałem namaszczony przez zacnego poprzedniego Przewodniczącego tj. kolegę Alfonsa Labudę /był szefem przez 4 pełne, czteroletnie kadencje/. Obiecałem mu, że jak nikt nie wystartuje w tym konkursie, to Klubu nie zostawię. Bardzo zaskoczył mnie wynik głosowania. Na 33 osoby będące na Walnym Zebraniu Sprawozdawczo-Wyborczym otrzymałem 32 głosy ,,za,, i ,,1,, wstrzymujący, który był moim głosem. To bardzo zobowiązuje i zrobię wszystko aby nasz Klub działał organizacyjnie na jakościowo, najwyższym poziomie. Na jakość hodowli mam mniejszy wpływ ale szkolenia będą rokrocznie. Jest trochę literatury ale raczej opisuje ona same rasy a nie pisze o hodowli, warunkach, zwyczajach, żywieniu czy chorobach. Wiedza pochodzi więc od hodowców i własnych doświadczeń. Cenię kolegów i autorytetami są: Władysław Styczyński, Alfons Labuda, Jerzy Szawiel. Oni zawsze gotowi są coś podpowiedzieć. Przyjaźnię się z Ryszardem Bielawskim.



                                                           Tomek Strzelkowski